Skąd u dzieci takie zamiłowanie do chodzenia po murach ??? Z rodzinnych opowieści sięgające przynajmniej pokolenia pradziadków.
Doszliśmy sobie do pierścieni murów miejskich. Ławka odpoczynek łyk soku Podziwiam umocnienie, jak zawsze refleksja nad wartością obronną: fosa, mur zewnętrzny, międzymurze, mur wewnętrzny, nieźle. Trudne do sforsowania. Z drugiej strony skarpa do Wisły, bezpiecznie, i zapewniona droga zaopatrzenia. Szacun pełen.
Ale dziecku założenie obronne kojarzy się inaczej Podobnie jak krawężnik, murek czy krawędź klombu - ćwiczymy równowagę ! Dobra, szeroko, sam chętnie skorzystam pod pozorem ubezpieczania dziecka
Pierwsze zadanie wejść na murek. Powiedzmy do pasa mi sięga, niby żaden problem. Ale nas jest dwóch ! Wejdę pierwszy - może być ciężko wciągnąć małego murołaza. Kursu wspinaczkowego jeszcze nie robiliśmy. Jeszcze. Podsadzę jego najpierw - a ja wiem co mu do głowy strzeli ? -z drugiej strony istna przepaść ku fosie... Krótka pogadanka o bezpieczeństwie. Ok, stoi, wskakuję, nie rzucał kamieni w oblegających gród Szwedów Młody od strony międzymurza, ja od fosy. Wynegocjowałem nawet trzymanie za rękę ! Argumentem koronnym była możliwość przeskakiwania przerw w murze. Hopsa !
Przed nami wyższy fragment. Chętnie bym się wspiął, ale razem chyba nie damy rady. Zresztą, przechodzących obok strażników miejskich chyba bym tym wyczynem nie zachwycił... Więc skaczemy z muru na dół. Kawałek dalej wchodzimy z powrotem. Hoopsa przez przerwę. Zakole. Chyba obrus baszty. Albo wieżyczki. Albo wnęka na stanowisko armaty. W głowie Szwedzi w Warszawie. Z ceglanego muru wystaje kilka głazów, zaznaczenie struktury pierwotnej. Junior podsumował "Jak w strumyku" Skąd u niego taka zdolność kojarzenia ??? Rokuje dobrze, wyobraźnia działa
Po drodze próbuję mu sprzedać kilka treści historycznych, jak mi ze 30 lat temu Babcia sprzedała. Powielam wzorzec Trudno, niech będzie plagiat, cel chwalebny. Mi coś w głowie zostało, może i tu się uda coś zasiać. Kiliński na cokole, mały powstaniec w fosie... Cóż, skoki z cokołu i schodów do chłopczyka przeważyły nad Historią. Może na razie jako tło mu w głowie zostaną ?
Doszliśmy do końca głośno gawędząc. Taki mamy zwyczaj. Mury mogłyby być dłuższe. Przechodnie spoglądali na nas z sympatią się uśmiechając. Zarejestrowali optymistyczny, radosny obrazek. Ale co w tym nietypowego, że w XXI wieku tatko wesoło bawi się z synem. Swoją drogą nigdy nie wiem, który z nas ma większy ubaw...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz