piątek, 3 października 2014

Mury miejskie

Poszliśmy sobie pewnego popołudnia na Starówkę. Ot, tak sobie. Całą rodzinką. Może nie do końca tak sobie. W ramach męskich rozmów tuż przed zaśnięciem snułem któregoś wieczoru opowieść o murach obronnych. Na kanwie wspomnień z Istambułu opowiadałem mu o potężnych murach Konstantynopola. I doszliśmy do wniosku, że czas odświeżyć widok umocnień lokalnych, wokół Starówki, bo dawno już tam nie byliśmy.
Idziemy sobie więc jak zwykle "po murku", na wszelki wypadek za rękę, żeby nie wpadł giermek do fosy. Fajnie jest, wesoło. Jak zwykle snuję  nudne opowieści, o konstrukcji dwurzędowej, wieżach i przeznaczeniu międzymurza. Również o wrogach oblegających miasto. Przy czym nie trzymałem się zbytnio historycznej ciągłości i rzetelności. Niemcy, Rusini, poganie, wreszcie Szwedzi. Bo oblężenie warszawskich murów to mi się głównie ze Szwedami w Warszawie kojarzy. A ten mały ancymon nagle woła
- Tata, a Tatarzy z łukami też tu walczyli ?
Robię wielkie oczy... Tatarzy ? O tych chyba mu nie wspominałem. I tak dobrze, że nie wyszedł z Mongołami i Czyngis-Chanem. Najpiękniejsza dojrzała mój wyraz twarzy i z tylko sobie wrodzonym wdziękiem szybko przyszła z pomocą memu zdziwieniu
- Na pewno mu coś wieczorem naopowiadałeś o Tatarach i sam nie pamiętasz :)
W sumie możliwe, że w ramach opowieści tureckich zahaczyłem o Chanat Krymski i Tatarów...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz