niedziela, 28 września 2014

Wyjście z przedszkola

W przedszkolu Jasiowi się podoba. Bywa wręcz, że gdy po Niego przychodzę, zamiast buziaka i okrzyku radości słyszę
- Idź sobie ! Za szybko przyszedłeś ! Wróć do pracy i przyjdź późno po mnie...
Znaczy, w przedszkolu fajnie jest. W domu bywa nudniej, to fakt. W końcu tam są koledzy i życie kręci się wokół dzieci, a w domu czasem trzeba coś zrobić, czasem po prostu odpocząć i ponudzić się, a czasem rodzice są po prostu zdenerwowani czymś i wiadomo...
Tym razem jednak wybrał opcję "co by tu jeszcze wymyślić".
Najpierw musiał dokończyć rysunek. Ok, w pełni zrozumiałe, że nie mógł skończyć w połowie.
Potem postanowił poczekać na swoją Panią. W końcu mieszka w bramie obok i można z Nią wracać. Pani sympatyczna, nieraz chwilę poplotkujemy pod domem, ale nie będziemy czekać godzinę... Na szczęście po chwili wyszła koleżanka Ala. No to się zaczęły rozmowy, biegi, skoki, poszukiwania "przedszkolnego" kotka na podwórku, wskoki do wgłebienia przy okienku do piwnicy i różne takie. I oczywiście 3-krotne odpoczywanie na odcinku 10 metrów. Widać oboje mieli nastrój na zabawy towarzyskie :) Cóż, powoli, powoli udało nam się wspólnie "z alowym tatkiem" skierować ku bramie wyjściowej. Oczywiście mały dżentelmen odprowadził koleżankę do samego auta, dokładnie obejrzał samochód. Oczywiście jako fascynat motoryzacji. Zadał zwyczajowe pytanie
- Tata, kupimy sobie takie auto jak już nasze będzie stare ?
Na razie gust motoryzacyjny ma trochę odmienny od mojego. Albo proponuje coś niezbyt dobrego, albo spoza zasięgu jakiegokolwiek (jakieś Porsche przykładowo), albo niezbyt dopasowanego do trzyosobowej rodziny (np Mini). Czasem trafi w ładnego klasyka albo coś mocno terenowego. Czyli pojazd, hmm..  Świetny pomysł na drugie auto jako spełnienie marzeń tatki w okolicy wieku średniego, jeśli Tatko ma sporo czasu i pieniążków.
Dobra, Ala wreszcie odjechała, Tata marzy o sprawnym dojściu do domu i kawie. Po drodze jeszcze mamy w planie bibliotekę. Szczęśliwie oddalamy się od bramy przedszkola, aż tu nagle... Odwrócił na chwilę głowę
- O ! Idzie mama Asi ! I Asia !
I w te pędy leci z powrotem. I znowu gadu gadu, wspinanie się po płocie i różne takie. Zrezygnowany postanowiłem po prostu poczekać. Najwyżej nie dojdziemy do biblioteki. Czasem udaje mu się wygrać
W sumie trzyminutowa normalnie droga od przedszkolnych drzwi do przystanku autobusowego zajęła nam jakieś pół godziny. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz