czwartek, 18 września 2014

Koty Stambułu

Miasto kotów. Siedzą. Spacerują. śpią. Duże kocury i malutkie kocięta. Wszędzie. Nie ma rogu, placu bez kota.
Jeden czaił się. Wpatrzony w wylot rynny. Wysuwał pazury, szykował się do skoku. Polowanie.
Ciekawe, co było w środku. Pozostawmy jednak tą tajemnicę kotu...

1 komentarz:

  1. moje wspomnienie z wizyty w Stambule w temacie kotow:
    - Murat co to jest za mieso na obiad (dodam ze byly to suche mielone kotleciki ponure w smaku i ogolnie passe)??
    - To z kota
    - Zartujesz sobie ze mnie ??
    - Nie my nie jemy wieprzowiny to czymś musimy sobie urozmaicac menu ...
    nie uwiezylam ... zaprowadzil mnie do dziwnego miesnego sklepu z dwujezycznymi tabliczkami opisujacymi produkty w chlodniach ... zobaczylam miske z mieskiem jak na gulasz a nad tym tabliczka Cat (i jak to zwal po ichniejszemu) ...

    moral z tej opowiesci
    jakem nie jest wegatarianka tak na te dwa tygodnie zrezygnowalam z jedzenia miesa ...

    OdpowiedzUsuń