Miasto kotów. Siedzą. Spacerują. śpią. Duże kocury i malutkie kocięta. Wszędzie. Nie ma rogu, placu bez kota.
Jeden czaił się. Wpatrzony w wylot rynny. Wysuwał pazury, szykował się do skoku. Polowanie.
Ciekawe, co było w środku. Pozostawmy jednak tą tajemnicę kotu...
moje wspomnienie z wizyty w Stambule w temacie kotow:
OdpowiedzUsuń- Murat co to jest za mieso na obiad (dodam ze byly to suche mielone kotleciki ponure w smaku i ogolnie passe)??
- To z kota
- Zartujesz sobie ze mnie ??
- Nie my nie jemy wieprzowiny to czymś musimy sobie urozmaicac menu ...
nie uwiezylam ... zaprowadzil mnie do dziwnego miesnego sklepu z dwujezycznymi tabliczkami opisujacymi produkty w chlodniach ... zobaczylam miske z mieskiem jak na gulasz a nad tym tabliczka Cat (i jak to zwal po ichniejszemu) ...
moral z tej opowiesci
jakem nie jest wegatarianka tak na te dwa tygodnie zrezygnowalam z jedzenia miesa ...