W zamierzchłych czasach wyrósł Jasiek z nosidełka i rozsiadł się w foteliku samochodowym. Fajnie, wygodnie, bezpiecznie, co jakiś czas tylko regulowałem wbudowane pasy. W końcu rośnie i trzeba je wydłużać.
Od zimy jakoś tak ciężko go zapiąć, czasem narzeka, że go cisną. Maruda. Ale przyszła wiosna, zdjął kurtkę, sweter, dało radę :)
Pojechał na wakacje do Babci. Zabraliśmy mu zapasowy fotelik - może wujek będzie go chciał gdzieś podwieźć ? Choćby na działkę :) Chciałem mu na miejscu wyregulować wbudowane pasy - a tu klops ! Nijak nie da się ich bardzej naciągnąć. Ani Jaśka bardziej zwinąć ;) Cóż - jakby wyrósł ? To już ?!
W domu czyszczę auto w środku, czasem trzeba. Wyjąłem fotelik "główny" - a na nim nalepka głosi, że pasy wbudowane obejmują dzieci do 18 kg... A Młodemu że 22 już stuknęło.
Kolejny etap nie wiadomo kiedy przyszedł. Czas przejść na pasy zwykle, samochodowe, zobaczyć jak to się montuje. Może by mu z fotelika wyjąć też wkładkę / poduszkę dla małych dzieci ? Będzie luźniej...
A w głowie kołacze się pytanie - to już ?! Przecież on jest jeszcze malutki !
Dobrze, że mamy fotelik na tzw pełny zakres rozwoju. Pewnie niedługo zostanie sam tzw poddupnik :)
Zapiski z codzienności. Może główny bohater za kilkadziesiąt lat to przeczyta i się rozczuli. Może pokaże moim wnukom ?
piątek, 4 lipca 2014
Fotelik samochodowy
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz