Imieniny. Co by tu człowieczkowi sprezentować. Oczywiście Człowieczek zgłosił potrzebę posiadania nowego zestawu klocków Lego. Najlepiej policji. Zgłosiliśmy veto. Co jakiś czas może dostać coś innego. Sięgnęliśmy więc do dawnego pomysłu Najwspanialszej. Gra planszowa. Grzybobranie. Podobno Jej ulubiona gra z dzieciństwa :)
Zaczynamy zabawę, idzie dobrze, grzyby do koszyczków. Nagle foch. Bo On przegrywa. Jak to ?
- Przecież jestem ostatni !
Jednak pojął w końcu, że wygrywa nie ten, kto pierwszy dotrze na metę, tylko ten, kto uzbiera najwięcej grzybów :) Gramy dalej. Po chwili pojawił się następny problem. Trafił na pole z muchomorkiem. I przegra. Negocjacje były ciężkie.
- Jasiek, patrz, przecież masz dużo podgrzybków w koszyku.
- Tato, ale muchmorów się nie zbiera, nie wolno, są przecież trujące !
I jak z takim argumentem dyskutować ? Jeszcze dodał , że niektóre muszki mogą jest muchomorki i nie można im zabierać "jeściu".
Dał się w końcu jakoś przekonać do reguł gry.
Na koniec liczymy grzyby w koszykach. Muchomorki odejmują punkty. Odruchowo wysypałem grzyby na podłogę i biorę się za liczenie. Protest.
- Tata, tak się nie liczy ! Musisz je wysypać na jedną rękę, i liczyć przekładając na drugą ! Tak jak Mamusia rano !!!
Cóż. Metoda Najwspanialszej znowu wygrała. A mówią, że prostsze rozwiązania eliminują te skomplikowane.. .
Zapiski z codzienności. Może główny bohater za kilkadziesiąt lat to przeczyta i się rozczuli. Może pokaże moim wnukom ?
środa, 2 lipca 2014
Grzybobranie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz