niedziela, 4 maja 2014

Wyjazd z garażu

Od pewnego czasu Jasiek nie wyprowadza ze mną auta z garażu siedząc mi na kolanach. Zostaje na zewnątrz I kieruje ruchem machając rękami. Przy okazji mówi mi, czy coś jedzie. Zmiana zwyczajów, nowa fascynacja i zabawa :) Mi tak wygodniej.
Ale przede wszystkim zmiana ta uświadomiła mi, jak chłopak wyrósł, dojrzał. Na tyle, że względnie mogę mu zaufać, zostawić go przy drzwiach samego. Nie ucieknie przed siebie zaintrygowany czymś, nie wbiegnie mi pod koła, nie złapie nagle auta. Będzie spokojnie czekał aż wyjadę. Oczywiście bez przerwy gadając coś do mnie przez otwarte okno.

Nawet się pewnie nie obejrzę, jak powie
- Tata, daj kluczyki, dzisiaj ja wołowinę wyprowadzę z garażu.
Pozostaje otwartą kwestią, jakie będziemy mieli wtedy auto I co z garażem :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz