Wielkanoc. Prezent od Zajączka. Klocki LEGO, upolowany hiperzestaw w cenie... No, nie najniższej, ale zbliżonej do ceny dużego pojazdu. A tu i karetka, i helikopter, i jeszcze szpital :) W związku z czym spędziłem prawie dwa dni na podłodze. Najpierw budowaliśmy. Potem się bawiliśmy. Wstanie choćby na kawałek mazurka było w biegu.
- Jedz szybciej, Tata, bo się bawimy, jedziemy pomóc chorym !
Jak już wynegocjowałem krótką przerwę, zaraz musiałem mu pomóc wyjąć ratowniczkę z karetki, przyczepić nosze do rąk lekarza, czy przyczepić odpadnięte śmigło helikoptera. Zabawa super, ale czasem warto wyprostować stare kości.
W końcu, zdeterminowany, wyjąłem ze swojej szafy pięknej skarbów lupę. Może na 5 minut nią się zajmie i da mi odetchnąć, wyprostować się.
- Tata, będziesz pomocnikiem detektywa ! Widzisz na podłodze ślady pieska Emily ?Musimy go znaleźć, chodź, szybko.
Płonne nadzieje. Zyskałem tyle, że zamiast siedzieć w jednym miejscu na podłodze łaziliśmy na czworakach po całym mieszkaniu...
Zapiski z codzienności. Może główny bohater za kilkadziesiąt lat to przeczyta i się rozczuli. Może pokaże moim wnukom ?
niedziela, 27 kwietnia 2014
Święta na czworakach
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz