piątek, 2 maja 2014

Pani Doktor

Choróbsko i gorączka dopadły Jaśka w piątek wieczorem. Ibu ... poszedł w ruch, schłodził czoło, bo zaczynało parzyć. Jak zwykle ponad 39. Boli główka i wszystko. Tym razem, nauczony doświadczeniem, wiedział już w czym rzecz. Poprzednim razem, jak miał dreszcze, był silnie przestraszony, płaczliwie
- Rodzice, źle się czuję, nie wiem co mi jest...
Zniósł więc dzielnie temat jak na małego mężczyznę.
Jak na naszą służbę zdrowia przystało, jedynym wyjściem było zamówienie prywatnej wizyty. Nie da się w takiej sytuacji przeczekać weekendu, czy iść na tzw ostry dyżur czy nie wiadomo do kogo szukać dyżurnej przychodni. Na szczęście mamy "awaryjną" sprawdzoną już Panią Doktor.
Wypada Jaśka uprzedzić, żeby szoku nie było. Poprzedniej wizyty pewnie nie pamięta, bardzo dawno nie mieliśmy potrzeby weekendowego wsparcia pediatrycznego.
- Jachu, jutro rano przyjdzie do Ciebie Pani Doktor.
- Jaka ? Ta z jedynki ?
Zapamiętał, że "jego" p. doktor siedzi w gabinecie nr 1.
- Nie, z dwójeczki - rzuciłem trochę na odczepnego, i to był mój błąd... Zaczęło się nieszczeście.
- Ja nie chcęęę. Będzie bolało...
- ??? Na pewno nie.
- Ale Tato ! Przecież kiedyś, dawno temu, jak byłem w dwójeczce, na rączce - patrz, o tutaj na rączce - usiadł mi motylek i mocno ukłuł, ja nie chcę motylka !
Rany... W "dwójeczce" jest laboratorium i z rok temu był na pobraniu krwi. Jakim cudem on to pamięta ? Sam mu tą dwójeczkę podpowiedziałem... Każde słowo może być wykorzystane przeciwko Tobie ;)
Cóż, zacząłem plątać w zeznaniach, motać i mataczyć, jakimś cudem go uspokoiłem.

Rano sobie przysnął, Pani Doktor przyszła wcześnie, musiała uczestniczyć w rytuale budzenia.
- Może być nerwowo - stwierdziła
Ale Jasiek stanął na wysokości zadania :) Do tego stopnia, że w wyrazie sympatii dla Pani Doktor przedstawił Jej swojego pluszowego chomiczka.
I temat motylka uznał za nieaktualny :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz