Poranek. Najtroskliwsza szykuje Jemu ubranko, podaje jakieś skarpetki żeby włożył. On protestuje
- Te nie, są przecież już za małe !
Ja pewnie bym dla świętego spokoju i z pośpiechu wyjął inne. Ewentualnie w przypływie zapału wychowawczego kazał włożyć i już. A Najtroskliwsza zaczęła Go przekonywać.
- Spróbuj, może jednak będą dobre ?
Ma siłę perswazji, włożył. Spojrzał ze zdziwieniem na swoje stopy
- Miałaś rację. Wyciągnąłem zbyt pochopne wnioski...
Zapiski z codzienności. Może główny bohater za kilkadziesiąt lat to przeczyta i się rozczuli. Może pokaże moim wnukom ?
czwartek, 1 maja 2014
Skarpetki
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz