Sobota. Młody chory. Jak co jakiś czas. Jakieś mikrozwierzę zaatakowało gardło, standard: antybiotyk, tydzień L4, mała fortuna w aptece. Życie.
Siedzimy sami akurat w domu, późne popołudnie, gorączka atakuje, Jasiek się pokłada.
-Tata, poopiekuj się mną...
- Jak ?
- Usiądź koło mnie. Przytul mnie. Czekaj, Twoje kłujaki niech się mną nie opiekują.
Po chwili znowu
- Tata, będziesz się mną opiekował ?
- A jak mam to robić ?
- No, masz robić wszyscy na co będę miał życzenie.
Po czym nastąpiła seria życzeń. Podaj soczek, herbatę, wodę... Po kilku minutach miał koło siebie 6 kubków z piciem. Upadła mu na podłogę książeczka Misiunia poduszka...
Prawdziwy chory mężczyzna. Zacząłem się zastanawiać, czy może trzy Zdrowaśki w piecu szybciej go uzdrowią niż antybiotyk ? Na szczęście zasnął zmęczony chorobą.
Zapiski z codzienności. Może główny bohater za kilkadziesiąt lat to przeczyta i się rozczuli. Może pokaże moim wnukom ?
wtorek, 29 kwietnia 2014
Poopiekuj się mną
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz