Wieczorna kąpiel i nowa zabawa.W "chowanego". Albo raczej w "szukanego". Jaśko kładzie się w wodzie. Tak, żeby glowa mu nie wystawała nad brzeg wanny. I każe się szukać, "ale nie tylko tutaj, po całym mieszkaniu". Więc go szukam głośno komentując swoje poczynania.
" Gdzie jest Jaś ? W pokoju nie widzę, na kanapie go nie ma, pod stołem też nie, za kanapa, pod fotelem za telewizorem przy lampie nie ma. Gdzie On się schował ? Zobaczę w kuchni. Pod stołem w lodówce pralce piekarniku go nie widać... Gdzie On może być ? Może w sypialni ? Nawet pod kołdrą się nie skrył....". I tak dalej, na szczęście nie mamy zbyt dużego domku bo przecież nie mogę ominąć żadnej możliwości i pomieszczenia. "Tata, jeszcze nie sprawdzałeś w szafie w przedpokoju !". Czasem nawet wyglądam na korytarz Docieram po kilku minutach do łazienki, w której muszę sprawdzić przynajmiej trzy miejsca, zanim nie spojrzę na wannę ze słowami "Coś wystaje z wody, czy może to jest..." i w tym momencie z wanny słyszę salwę śmiechu :)
I tak wskazane jest, bym wykonał przynajmniej trzy tury poszukiwań.
Gdy wreszcie odmawiam współpracy... Wczoraj pojawiła się nowa koncepcja przedłużenia zabawy. "Tata teraz Ty się schowaj a ja Cię będę szukał z wanny ! Ale schowaj się w łazience, żebym wiedział, gdzie jesteś !". Cwaniak. I mamy pierwszy problem. Schować się w łazience. Schować się w łazience tak, by być prawieniewidocznym jest niemożliwe. Zwłaszcza, że jestem długi, a łazienka... Cóż, jakieś 1,5 x 2 metry :) W końcu kucnąłem za koszem na pranie, na głowę założyłem mały plastikowy stołeczek z IKEI i udawaliśmy, że mnie całkiem nie widać :) I Jaś zaczął poszukiwania. "Tu Taty nie ma, tam też nie. W szafce nie ma, pod korkiem nie ma, w kranie też nie, pod gąbką, w butelce z szamponem (co ja jakiś dżin jestem ???), na sznurku z praniem, w koszu, ..........". W końcu po długich minutach, gdy zaczął mnie łapać skurcz w kolanach, synek się zlitował i mnie znalazł. Od "Tata, jeszcze raz się schowaj !" uratował mnie dźwięk zaczynającej się ulubionej bajki dobiegający z pokoju.
Jutro pewnie powtórka nowej zabawy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz