środa, 4 września 2013

Pieszczoszka

Pierwszy dzień w przedszkolu po wakacjach. Potomek poszedł pełen zapału i radości, że spotka kolegów i swoje ulubione Panie. Na hasło "Przedszkole" reagował okrzykiem "Hura !!!". Ale... przychodzę po Niego, a tu mina bardzo nietęga... rzuca się mi w ramiona z rykiem rozpaczliwym...
Pierwsza moja myśl - przypomniał sobie o tęsknieniu, cofamy się o rok, tak źle nigdy nie było... Może coś się stało ? Koledzy coś mu zrobili ? "Moooojaa pieeszczoszkaaa zgiiinęłaaaaa !!!!"

Dzień wcześniej byliśmy w McDonaldzie, w HappyMealu była kotka pieszczoszka. Czyli malutki, biało-różowy futrzak, z wyglądu ni to szczur, ni to wydra, ni to ... w sumie nie wiadomo co. I Jaśko w tym stworku zakochał się na zabój, od pierwszego wejrzenia.

Sprawdziliśmy kieszenie, kurtkę, pusto. Rozpoczynam śledztwo, gdzie mógł ją zgubić. Może w ogóle jej nie wziął do przedszkola ? Wziął. Może odpukać zginęła po drodze ? Nie, była w przedszkolu. Staram się ustalić czas i miejsce zaginięcia. Wydusił z siebie, że gdzieś w sali, czasu nie potrafił sprecyzować. Może pod jakąś szafą się zapodziała ? Może jakieś dziecko "omyłkowo" wzięło do domu ? Na pewno jutro się znajdzie, Pani Bogusia na pewno znajdzie... Oby ...
Rozpacz jednak była tak ekspresyjna, że sama Pani Dyrektor przyszła i udała się z Jasiem na wielkie poszukiwania do sali. Cóż... Pieszczoszka jest rozmiaru breloczka, zwierzaków NICI, więc... Powodzenia im nie wróżyłem. Czekam. Mija 5 minut, 10, 15... Postanowili szukać do upadłego ? Nocować przyjdzie w przedszkolu. Wyłonili się prawie po pół godzinie. Pani Dyrektor musi go bardzo lubić. Ale, co ja widzę ? Uśmiech przez łzy ? Przekonała go do cierpliwości ? Przekupiła jakąś obietnicą ? Stary pedagog ma na pewno swoje metody.
Nie ! W ręce dzierży mocno Pieszczoszkę !!! Leżała na samym wierzchu ! Tylko,że ona jest taka niepozorna...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz