Małżonka ma i matka mego syna pierworodnego postanowiła wprowadzić zdrowsze nawyki żywieniowe, czym podjęła próbę obalenia naszych męskich rytuałów.
Bo my wracając z przedszkola wstępujemy codziennie do małego sklepiku kupić kilka ciasteczek na dalszą drogę. I otrzymaliśmy bezwzględny szlaban na tą drobną przyjemność.
Jasiek jednak nie omieszkał wejść dnia następnego do sklepiku. I od progu głośno oznajmił, że "mamusia nie pozwoliła kupić ciastek". Hmmm, sklepowej mina zrzedła na wizję utraty stałych 3 złotych obrotu. Jednak Jasiek nie mógł pozbawić jej środków do życia... "W takim razie poproszę jajo z niespodzianką !" poprosił triumfalnie.
Wybrnie z każdej sytuacji.
A mamunia potem zastanawiała się, skąd on ma tą małą żółtą wyścigóweczkę ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz