piątek, 2 listopada 2012

W podróży

Wracaliśmy kiedyś do domu. Samochodem. Przez pól kraju, kilka godzin. Auto jeszcze było niewygodne, junior się nudził czasami, życie. Ostatnie kilkadziesiąt kilometrów, trochę byłem zmęczony, tyłek boli, ruch spory itp. Nagle coś nietypowo stuknęło. Pewnie kamień pod kołem się odbił. Stuk co jakiś czas się powtarza. Lekki niepokój, co się mogło zepsuć. Obraz stukającego łożyska, wiszącego luźno klocka hamulcowego, urwanego amortyzatora nie nastrajał optymistyczne. Stanąć i sprawdzić ? Hamulec działa, koło nie lata na boki... Pewnie coś w bagażniku. Słoiki z kompotem, klocki w wiaderku, wywrotka plastikowa ?

Jak wytłumaczyć rodzinie pragnącej młodemu nieba przychylić, że nasze autko ma ograniczoną pojemność i lepiej kupić mały samochodzik niż śmieciare, na której może jeździć ? Że klocki sprzedają też w małych pudełkach ?
Jak siebie samego przekonać do zakupu kombi ? I to w rozmiarze pozwalającym w bagażniku urządzić plac zabaw  cóż, własne błędy się powtarza, po zmianie nadal nie mamy skrzyni ładunkowej tylko bagażnik na dwie walizki więcej...

Ale stukanie nie ma związku z wybojami i zmianą tempa. Przypadkowe, abstrakcyjne, coraz częstsze. Kontrola tylnej kanapy. Junior, obok koleżanka, która z nami jedzie. Acha, dostał lizaka. lizanie stało się nudne. Więc stuka w szybę. Bawi się doskonale. Szybę jakoś domyjemy.
Tylko w tej chwili do bólu pojąłem awersję nauczycieli do pstrykania długopisem. Dekoncentracja kompletna, na granicy dezintegracji osobowości.
Wytrzymam ? Szybka decyzja, wybór mniejszego zła. Dylemat, czy wolimy to cholerne stukanie czy ryk "ja chce lizakaaaaa, daj mi lizakaaaaa, dzie mój lizaaaaak !!!!!!". Dobrze, że zostało nam jakieś pól godziny drogi.

Teraz jest luzik. Nie gada już bez przerwy 7 godzin. Bawi się, obserwuje. Chyba, że zacznie śpiewać 

I jakoś tak się przyjęło, że każda wspólna wyprawa na stacje benzynową wiąże się z doliczeniem do rachunku lizaka. Ale już nie stuka w szybę. Kiedyś trzeba będzie wyprać tapicerkę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz