Chyba w ramach tygodnia modelarskiego i postępującej militaryzacji rodziny wpadlem na pomysł zrobienia z Młodym samolocikow z papieru. Z planem późniejszego puszczania ich w pokoju - który dalej lub ładniej poleci. Umiejętność cenna w ramach przygotowania do pobytu w szkole ;)
- Jasiek, robimy samoloty z papieru !
- Juz biegnę !
Bierzemy kartki. Jak to się robiło ?! Na szczęście jeden schemat utkwił mi w głowie. Najprostszy, chyba przerósł Juniora. Nic, pierwszy kontakt nie zawsze jest udany. Robiliśmy razem. Czyli ja zaginałem kartkę, On dociskał krawędzie. Zrobiliśmy 2 egzemplarze. Całkiem udane. Oblot próbny zakończony sukcesem
- Tata, narysujmy na nich godło !
- Jakie ?
- Mój będzie Polską, a Twój Rosja !
Niech i tak będzie. Lepsze to niż Somalia, z którą kiedyś wyskoczył jak Filip z konopii. Nie byłbym sobą, gdybym nie wtajemniczył go w wyglad tzw. szachownicy. Nawet spróbował sam narysować. Z braku wiedzy na "Rosji" machnąłem klasyczną czerwoną gwiazdę. Muszę chyba doszkolić się w znakowaniu współczesnego lotnictwa wojskowego.
Gotowe. Szykuje się do puszczania...
- Tata, mam plan ! Pobawimy się inaczej ! Ja będę latał swoim, Ty swoim, i będziemy się gonić !
Więc każdy z nas wziął do ręki swój samolot i zaczął się szaleńczy bieg po mieszkaniu. Z pikowaniem, beczkami, lotami nurkowymi i karkołomnymi slalomami między nogami krzesła.
Po pół godzinie zarządziłem katastrofę spowodowaną przez "rosyjskiego" kamikadze. Chyba muszę nad kondycją popracować...
Zapiski z codzienności. Może główny bohater za kilkadziesiąt lat to przeczyta i się rozczuli. Może pokaże moim wnukom ?
poniedziałek, 4 maja 2015
Papierowa eskadra
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz