poniedziałek, 1 września 2014

Wśród osłów

Bałkany kojarzą mi się m. in. z osłami. Ciągnącym wózek pełen arbuzów przez górskie ścieżki. Wizja została kiedyś spotęgowana lekturą "Bohatera na ośle", chyba Bulatovicia, w tamtejszej mozaice kulturowej. Mniejsza z tym... Istotne, że postanowiłem rodzinie pokazać osła. Żywego, w scenerii adriatyckiego wybrzeża. Traf chciał, że niedaleko naszej kwatery wakacyjnej zlokalizowałem farmę margaracy, czyli osiołów. Więc, ruszamy.
Farma jak farma, kilkadziesiąt sztuk w zagrodzie, całkiem malutkich, w kwiecie wieku, i posiwiałych staruszków. Można głaskać, oglądać, nie spodziewałem się na przykład, że mają takie twarde uszy ;)
Od sympatycznego chorwackiego gospodarza Młody dostał miskę pełną ziaren kukurydzy. Dla osiołków :)
Na widok żółtej miski całe stado zbiegło się w róg zagrody. Oczywiście wydając z siebie dzikie, głośne porykiwania. A po chwili Synuś wezwał mnie na ratunek
- Tatuś, one mi zabrały miskę !!!!
Faktycznie, siłę w zębach mają :) Wyrywają miskę bez problemu. W związku z tym poczęstunek kontynuowaliśmy źdźbłami trawy :)

I tak Junior dowiedzial się, jak wygląda osioł. Podobało się. Osłom chyba też ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz