Planujemy wakacje. Wybraliśmy miejsce, zaczynamy ogarniać przygotowanie. Do urlopu jeszcze mnóstwo czasu, ale trzeba kilka rzeczy wymyślić i zawczasu przygotować, żeby potem nie było wszystko naraz i na ostatnią chwilę. Jasiek między nami, siedzi i słucha. Sami go nakręcamy, że pojedziemy w fajne miejsce, jakie tam będą atrakcje itp I w pewnym momencie pyta z zapałem
- A polecimy tam samolotem ???
- ??? Skąd Jaśku taki pomysł ? Naszym autkiem pojedziemy przecież.
- A nie możemy samolotem ? Bo ja nigdy nie leciałem i bardzo bym chciał...
Nie powiem mu przecież, że jeszcze się w życiu nalata. Nie zrozumie, czemu nie. Coś tam mu bąknąłem, że to za blisko. I że w samolocie wszystkie nasze rzeczy by się nie zmieściły. Chyba przeszedł nad tym do porządku dziennego.
A na marginesie, jak ten świat się zmienił. Mi w jego wieku do głowy by to nie przyszło. Po prostu ludzie z reguły nie latali. Przeciętni ludzie. A dziś ? Nawet mi się czasem zdarza, więc nie dziwota, że też mu się lot zamarzył :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz