Jasiek nie jest fanem osłuchiwania się z językami obcymi. Czasem coś do niego zagadamy "po innemu", co spotyka się z natychmiastowym protestem
- Mówcie do mnie po normalnemu !
Przyznam, że Najwspanialsza ma na tym polu większe sukcesy... Może francuski lepiej mu brzmi w uszach ? Chociaż przyznam, że czasem wsłucha się w książeczkę po angielsku. Albo śmieje się w głos z rosyjskich pogawędek. Jak ma dobry humor, oczywiście ;)
Wybieramy się na urlop. Za granicę. Do kraju słowiańskiego, więc nie przewiduję większych barier językowych. Językiem tzw ogólnosłowiańskim zawsze się człek dogada. Czyli jakimś koszmarnym zlepkiem polskiego, lokalnego i rosyjskiego. Bez odwoływania się do starocerkiewnosłowiańskiego :) Zawsze działa. Jestem zdecydowanym wrogiem popadania w śmieszność, gdy dwaj bracia Słowianie komunikują się po angielsku. Ewentualnie w ostateczności ;)
I w ramach przygotowań do urlopu opowiadam Jaśkowi różne ciekawostki. I przygotowywuję go na zabawę z językiem :) Uczę go, jak się będzie mówić dzień dobry czy dziękuje. Ogólnie łapie klimat, ale zrodziła mu się w główce wątpliwość
- To ludzie tam nie mówią po polsku ?
- Nie. Ale to bardzo podobny język, powinniśmy ich rozumieć.
- A czy Oni będą mnie rozumieć ???
Jasiek jest strasznym gadułą. Uwielbia pogaduchy w sklepie, tramwaju itp. Więc rozumiem jego zmartwienie :)
- Jak będziesz mówił wyraźnie i powoli, to Cię zrozumieją.
- Super !
Zapowiada się ciekawie :)
Dobrze, że mu nie powiedziałem, że będziemy jechać też przez Węgry...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz