Lato idzie. Może specjalnie tego nie widać, ale idzie. Może być słońce i upał. Do tego wybieramy się na wybrzeże ciut bardziej słoneczne od bałtyckiego. W głowie wizja żaru lejącego się z nieba wprost na głowę kochanego czteroipółlatka. Trzeba się przygotować. Poza czapką z daszkiem kupić mu kapelusz. Najlepiej ze zwisającą z tyłu osłoną karku.
Takich pomysłów Najwspanialsza nie musi mi dwa razy powtarzać :) Szybki rzut oka na tzw. znany serwis aukcyjny, są, zamawiam. Najzwyklejszy kapelusz armii brytyjskiej, z nakarczkiem, kamuflaż pustynny DPM. Nie pamiętam, czy odważyłem się też pomysł z Najwspanialszą skonsultować ;)
Przyszedł. Moich zachwycony. Założył i maszeruje po mieszkaniu
- Tatusiu, dziękuję, taki sam jak Twój, żołnierski, zawsze o takim marzyłem !
I wszędzie w nim wychodzi. Nawet do przedszkola. I wszystkim opowiada, że tatuś mu kupił na allegro taki specjalny wojskowy kapelusz. Nawet pani w kiosku.
- Tata, Ty też musisz swój taki sam założyć, będziemy rodzinką wojska !
Zapiski z codzienności. Może główny bohater za kilkadziesiąt lat to przeczyta i się rozczuli. Może pokaże moim wnukom ?
piątek, 27 czerwca 2014
Kapelutek
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz