wtorek, 1 kwietnia 2014

Pożyczony króliczek

Odbiór z przedszkola. Wybiega z sali. W ręce trzyma jakiegoś nieznanego mi pluszowego królika.
- Cześć Tata, idę od razu do szatni !
- Czołem. A co to za zwierz ? - zdążyłem spytać zanim w pośpiechu zniknął w szatni. Lekko zbity z tropu pędzi ku mnie
- Majeczka mi pożyczyła. Szybko schowaj, żeby nie uciekł.
I szybko otwiera mi plecak, wsadza zwierza i zapina zamek
- Zapnę go żeby nie zmarzł i nikt go nie zobaczył.
Jakoś tak dziwnie się spieszy i nerwowo rozgląda na boki. Coraz bardziej to wszystko podejrzane. Pani Woźna też się zastanawia, co knuje ulubieniec przedszkola.
- Majeczka na pewno Ci go pożyczyła ?
- Taaak!
Ocho ! Pani Woźna idzie skonsultować sprawę z Majeczką. Owszem, pożyczyłamu. W przedszkolu do zabawy. I teraz na chwilę, żeby odłożył go na Jej półeczce w szatni. Po krótkich negocjacjach króliczek usiadł w szatni. Jasiek zrobił minę "Jeden cały nieszczęśliwy".
- Jest mi bardzo przykro, bardzo chciałem pożyczyć króliczka.  - chlipie
Cóż.  Majeczce też byłoby przykro. Jaś na pewno by nie chciał, żeby Jego przyjaciółka płakała. Chwila uzgodnień z Majeczką. Bardzo Jasia lubiącą. Ustalili, że nazajutrz zamienią się na jeden dzień przytulankami.

I tak Młody poznaje zasady rządzące stosunkami społecznymi, wzajemności itd itp. A nie, że wyrośnie taki "nie masz cwaniaka nad warszawiaka"...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz