Wzięliśmy z półki książeczkę czy pocztówki polskich latarni morskich. Z bliżej nieokreślonego powody. Mamy ze 3 sztuki malowane w biało-czerwone pasy. Nie mam pojęcia, czy to oznaczenie narodowe czy, co bardziej prawdopodobne, na kształt uwaga obiekt wysoki i sterczący, jak kominy.
- Tata, ta latarnia jest zupełnie jak u nas, w Warszawie !
Chwila zastanowienia. Latarnia morska na Pradze ??? Jednak nauczony doświadczeniem nie koryguję go z automatu. Myśl dziecka nie chodzi utartymi szlakami.
- No, jak u nas za oknem !
Mamy piękny widok na otwartą przestrzeń. Prosto na wschód. Czasem żartuję, że w ładny dzień to i Moskwę, i Kamczatkę widać. A na środku horyzontu tkwi ogromny komin elektrociepłowni. Oczywiście w biało-czerwone pasy. I zagadka rozwiązana :)
Zapiski z codzienności. Może główny bohater za kilkadziesiąt lat to przeczyta i się rozczuli. Może pokaże moim wnukom ?
czwartek, 20 marca 2014
Latarnia morska
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Tok rozumowania dzieci mnie zachwyca za każdym razem coraz bardziej. ;)
OdpowiedzUsuń