Jasiek lubi czasem robić niespodzianki. W Jego języku "niespo". Czyli robi sam coś z czynności samoobsługowych, co zwykle wymaga naszego współudziału. Ma to swoje zalety. Z wyjątkiem chwil, gdy rodzić się spieszy.
Tak więc robi niespo, gdy
- gdy go odbieram z przedszkola idzie do szatni i wychodzi całkiem ubrany zamiast mi przynieść na trzy tury buty spodnie i kurtkę,
- sam sobie nakłada pastę i myje zęby,
- sam się rozbiera i wchodzi do wanny zamiast krzyczeć "pomóż",
- czasem nawet sam się myje w wannie,
- i różne takie, szkoda tylko, że w zakres niespo nie wchodzi np. samodzielne zasypianie :)
Ostatnio nową niespo jest przychodzenie z kąpieli. Tzn wyjmujemy go z wanny, owijamy w szlafroczek i zamiast przynosić do pokoju w pozycji "worek z kartoflami" przychodzi sam. Tak się już utarło, że dokładne wycieranie, ubieranie piżamki, ewentualna kosmetyka typu jakiś krem odbywają się w pokoju.
Więc przychodzi. Oczywiście nie możemy patrzeć jak idzie. Niespo to niespo. Siedzę w fotelu, zerkam kątem oka. Skrada się. Jak szpieg z krainy deszczowców. Na paluszkach tup tup tup, za szafę. Główka wystaje, zerka czy naprawdę nie podglądamy. Droga wolna. Tup tup tup. Za rogiem kuchni się skrył. Będzie z niego komandos, ma wyczucie. Zerka, sprawdza, czy droga wolna. Na wszelki wypadek się rzuca
- Rodzice, tylko nie patrzcie !
Czysto, można iść. My udajemy zapatrzonych w telewizor :) Tup tup tup. Jest ! Cel osiągnięty ! Triumfalny okrzyk
- Niespo ! Już jestem !
Misja zakończona powodzeniem.
Zapiski z codzienności. Może główny bohater za kilkadziesiąt lat to przeczyta i się rozczuli. Może pokaże moim wnukom ?
wtorek, 18 lutego 2014
Skradam się
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
U nas na razie niespodzianką jest to, że syn się ukrywa i później wyskakuje z ukrycia. ;)
OdpowiedzUsuń