Skoro już zaczęliśmy chodzić na łyżwy... Pojawiły się wrażenia, dylematy, refleksje.
Podstawowe pytanie - dokąd chodzić ? Jesteśmy w tej mało komfortowej sytuacji, że w sporym mieście mamy za duzy wybór i we łbach z nadmiaru nam się poprzewracało. Na Starówce przewidujemy tłok. Stegny daleko, ale kuszą turystycznie. Do pobliskich osiedlówek zraziła nas kiedyś jakość lodu. "Zima" raczej nie sprzyja obiektom otwartym i tradycyjnym wyprawom "na stawik". Ostatnio testujemy Torwar i Stadion. Wrażenia różne:
- Torwar. Lód świetny. Można pożyczyć pingwinki. Tylko brak ograniczeń osób, czyli tłok straszny, i kolejki na linii kasa i wypożyczalnia. Ale klimat fajny, małej hali sportowej, mocno łyżwiarski, jak na lodowiskach w mojej młodości. Większa powierzchnia wydzielona dla dzieciaków.
- Stadion. Lód świetny. Trochę taniej. Bliżej, możemy nie wyciągać auta, co ma swoje zalety. Brak pingwinów. Największa wadą jest reglamentacja biletów, co oznacza że trzeba je rezerwować kilka dni naprzód przez neta. Za to ludzi niewiele, można swobodnie jeździć, całkiem inny komfort i zabawa. Na dodatkowe atrakcje nie patrzyliśmy poza tym, ze można coś ciepłego zjeść I wypić po zejściu z tafli :) Klimat - no stadion jest nowoczesny, betonowy i niełyżwiarski, co kto lubi. I cały czas gość z mikrofonem próbuje robić tzw show i atmosferę, co mu nie do końca wychodzi ;)
Koniec końców jak mamy bilety walimy na stadion, jak nie - na Torwar :)
Kwestia druga - bezpieczeństwo. Ochraniacze, kaski itp. Początkowo temat zignorowałem. W moich czasach takich bajerów nie było, a kilka siniaków chłopakowi nie zaszkodzi. Szybciej się nauczy, że warto trzymać się na nogach. Najodpowiedzialniejsza była innego zdania. Zwłaszcza na temat kasku. Ale... Poczytalem neta, też o wypadkach. Młody poleciał klasycznie na plecy i trochę głową stuknął. Znajoma opowiedziała, że po łyżwach miała dość poważnie uszkodzony kręgosłup. Przewrażliwiony nie jestem, uważam, że kilka razy w życiu trzeba mieć siniaka i zdarte kolano. Ale następnym razem wzięliśmy kask. Rowerowy, bo taki akurat mamy. Pasuje, bo ma namalowane pingwinki :) Chyba warto kupić pełny, co bardziej osłania tył głowy. Ochraniacze zamówione. Chyba głównie na nadgarstki się przydadzą. A ja może skorzystam z okazji i jakieś rękawiczki taktyczne sobie sprawie ? ;)
Kwestia trzecia. Gadżeciarz jestem, jak większość przerośniętych chłopców ;) Już knuję, jakby tu sobie rękawiczki kupić. Ochraniacze na płozy przyszły. Ochraniacze na Jasia zamówione. Termiczne ciuszki dla naszej dużej łyżwiarki w planie. Podobnie jak specjalne torby na łyżwy. Co jeszcze wymyślę ? Puchar dla Młodego ? Ech, muszę sobie jakieś ograniczenia narzucić, żeby starczyło na bilety wstępu :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz