Po osiągnięciu stanu poziomego zamkniętego nastąpił przestój technologiczny. Właściwie z powodu braku czasu, zapału, materiału i pomysłu. W międzyczasie na wycieczce za miasto zebraliśmy trochę ziół i porostów na krzaki i małe drzewka. I powoli zaczęła rosnąć następna warstwa, niska pionowa. Oczywiście zrobiliśmy próbę skali, wprowadziłem testowe pojazdy na temat "praca leśników". Działa, czas na następny etap.
Tym razem Młodego jednak poniosło. Ustawił na dukcie leśnym znaki drogowe i wprowadził autobus. Ledwo mu wytlumaczylem, że po lesie nie jeżdżą tramwaje :) "Tatuś, jak jechaliśmy nad morze to w lesie był przystanek autobusu !". Z faktami nie dyskutowałem...
Zapiski z codzienności. Może główny bohater za kilkadziesiąt lat to przeczyta i się rozczuli. Może pokaże moim wnukom ?
niedziela, 24 listopada 2013
Makieta - próba
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Siedzę i patrzę ze szczęką na podłodze. Świetne! I te szczegóły... Jestem pod wielkim wrażeniem.
OdpowiedzUsuńDzięki. Trochę mnie poniosło ;) Lata świetlne temu bawiłem się vtrochę poważniej w modelarstwo, stąd pomysł i kilka następnych, na które może znajdę czas.
UsuńNajgorsze, że jak Junior wprowadzi na to swe pojazdy to będzie w krótkim czasie diorama pt. "Krajobraz po nawałnicy", wersja postapokaliptyczna :)