poniedziałek, 16 września 2013

Rejs

To miał być relaksujący rejs, niespełna godzina słodkiego lenistwa i podziwiania miasta z innej perspektywy. Wsiadamy, Junior siedzi grzecznie, nie wierci się, podziwia, bez zbliżania się do burty. I nagle:
- Panie Kapitanie, a dokąd płyniemy ?
- Panie Kapitanie, a co to jest ?
- Panie Kapitanie, proszę uważać, bo uderzymy w brzeg !
- Panie Kapitanie, a czemu tamten statek płynie w inną stronę ?
- Panie Kapitanie, a umie Pan pływać ?
- Panie Kapitanie, a na tamtej wieży katedry byliśmy z Babcią Krysią !
- Panie Kapitanie, a czy ten statek pędzi tak szybko jak nasze Volvo ? Tatuś wszystkich wyprzedzał, bziuuum !
- Panie Kapitanie, a ja mam czerwony rowerek !
- Panie Kapitanie, a my płynęliśmy statkiem po morzu !
- Panie Kapitanie, a widział Pan takiego misia który jest w Berlinie ? Mam z nim zdjęcie !
- Panie Kapitanie, a chce Pan spróbować mój soczek ?
- Panie Kapitanie ...

I tak prawie cały godzinny rejs. Współczułem kapitanowi. I czekałem, aż spod pokładu wyjmie knebel.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz