Mniej więcej rok temu,, gdy Junior zaczął chodzić do grupy maluszków, w drodze piwo powrotnej do domu czasami oglądaliśmy pracę maszyn budowlanych, dźwigów itp. Hitem było spotkanie śmieciarki w akcji. W domu pojawiła się nawet książeczka o śmieciarzu Mateuszu, z której dowiedziałem się o istnieniu wozu asenizacyjnego.
Myślałem, że ta fascynacja już minęła...
Kilka dni temu w drodze do domu, ku chwili wytchnienia przy kawie i Dinopociągu, każdym oczom ukazała się śmieciarka przy pracy. I to nie byle jaka ! Taka specjalowa, realizująca cele ustawy śmieciowej ! Zbierała zawartość minikosza na odpady plastikowe. Zupełnie jak rok temu, przyglądaliśmy się jej pracy z rozdziawionymi ustami. Zupełnie jak rok temu, śmieciarze podejrzliwie na nas zerkali spode łbów nie wiedząc, kto zacz :)
Jak widać, dziecięce pasje nie przemijają :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz