Mój syn. Trzylatek. Chodzić nie umie. Biega, cwałuje, pędzi, galopuje, gna, skacze, goni... Chodzić ? Może kiedyś i tego się nauczy. Od dwóch lat w pionie jeszcze to mu się nie zdarzyło.
W drodze z przedszkola zaczął urządzać wyścigi. Trochę mi to na rękę, jesteśmy w domu o połowę czasu szybciej. Przy okazji kondycję poprawie. Ale jak wygląda facet w płaszczu, z teczką, parasolem, truchtający obok szkraba ? Śmiejący się przy tym głośno i pokrzykujący "Goń mnie !".
Najpierw młody wyrywa do przodu z okrzykiem "Nigdy mnie nie dogonisz !". Truchtem za nim. Czasem półsprintem. Doganiam. A jednak mi się uda A on nie gra fair ! Odpycha mnie rękami, zanosząc się od śmiechu. W końcu mi się udaje, a on rechocze. Moja kolej. Gnam do przodu. Chwila wahania, może daje mi fory ? Już galopuje za mną. Wyprzedza. Rechot z zarumienionej buźki. I tak w kółko, co trzydzieści metrów zmiana prowadzącego.
Tylko czasem uzna, że musi odsapnąć. Rozsiada się na trotuarze. Czasem kuca. Lub klęka. Czasem zaczyna w tej pozycji śpiewać. Brakuje tylko karteczki "Zbieram na lekarstwo dla chorych rodziców"
Albo dla relaksu postanawia sfotografować owieczkę. Daje mu komórkę już bez dyskusji. Dostosowałem się. Rzut owieczka na ziemię. Pstryk. Makro owieczki gotowe.
I po chwili pędzimy dalej. Ledwo zdążam chwycić zwierzaka za łapkę...
W drodze z przedszkola zaczął urządzać wyścigi. Trochę mi to na rękę, jesteśmy w domu o połowę czasu szybciej. Przy okazji kondycję poprawie. Ale jak wygląda facet w płaszczu, z teczką, parasolem, truchtający obok szkraba ? Śmiejący się przy tym głośno i pokrzykujący "Goń mnie !".
Najpierw młody wyrywa do przodu z okrzykiem "Nigdy mnie nie dogonisz !". Truchtem za nim. Czasem półsprintem. Doganiam. A jednak mi się uda A on nie gra fair ! Odpycha mnie rękami, zanosząc się od śmiechu. W końcu mi się udaje, a on rechocze. Moja kolej. Gnam do przodu. Chwila wahania, może daje mi fory ? Już galopuje za mną. Wyprzedza. Rechot z zarumienionej buźki. I tak w kółko, co trzydzieści metrów zmiana prowadzącego.
Tylko czasem uzna, że musi odsapnąć. Rozsiada się na trotuarze. Czasem kuca. Lub klęka. Czasem zaczyna w tej pozycji śpiewać. Brakuje tylko karteczki "Zbieram na lekarstwo dla chorych rodziców"
Albo dla relaksu postanawia sfotografować owieczkę. Daje mu komórkę już bez dyskusji. Dostosowałem się. Rzut owieczka na ziemię. Pstryk. Makro owieczki gotowe.
I po chwili pędzimy dalej. Ledwo zdążam chwycić zwierzaka za łapkę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz