czwartek, 15 listopada 2012

Kałuże

Młody niedawno wymyślił nowa zabawę. Chodnik nie jest idealny, ma dziurki, dołki, wgłębienia, w których tworzą się mikrokałuże. Takie, że może dwa palce się zmieszczą. Dorosłe palce. Punkt widzenia i skala potomka są ciut inne. Obcas, pięta się mieści. Celuje więc, przymierza w skupieniu. Trafiony ! Z precyzją zegarmistrza. Grzebie jak kura, we wszystkie strony. Czyżby bawił się w pogłębiarkę ? Nie. Aaa, rozumiem. Wydłubuje wodę. Na zewnątrz, żeby dołek był pusty, suchy. I następny. I jeszcze jeden. Przy dwudziestym przestałem liczyć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz