Pierwszy kontakt z bronią miałem około 5 lat. Znajomy rodziców, dziś pułkownik emerytowany, dał mi potrzymać prawdziwy pistolet. Ciężkie bydle, ale do dziś tą chwilę pamiętam. Potem kilka razy strzelał na strzelnicy w wesołym miasteczku z wiatrówki. W liceum na PO po opanowaniu obsługi kosy szykując w trybie karnym strzelnicę zignorowałem możliwość obcowania z KBKSem...
O, jakieś fajne stoisko, podbiegnę sobie, na pewno coś ciekawego tam będzie do zabawy ! Panowie też sympatyczni, fajnie ubrani, prawie jak Tatuś. Mógłby sobie wreszcie bluzę do bojówek kupić, wyglądałby całkiem jak oni. Co my tu mamy ? Miskę ? Nie, to taka śmieszna czapka, we wzorki, przymierzę sobie. Zaraz, ciężka trochę... Rodzice, pomóżcie, zaplączę się w te sznurki. Na nich zawsze mogę liczyć. Mówią, że to się nazywa hełm. Tylko niech wyjaśnią, co to ma wspólnego z hełmofonem, aż taki mądry jak im się wydaje nie jestem. W ogóle bywają śmieszni, tłumaczą mi dokładnie rzeczy oczywiste zamiast tego, czego nie wiem. Widać tacy są ci dorośli, przyzwyczaić się muszę w końcu. O, Pan mi podaje do zabawy strzelaczkę. Wezmę sobie. Ups, ciężkie... Dobrze, że Mamcia pomogła. Przechlapane mają żołnierze, tyle muszą dźwigać. Na pewno są bardzo silni ! Poceluje w niebo. A Tata znowu się mądrzy. To się nazywa M16 ? Tu jest napisane ? Przecież to nie żadne szesnaście tylko jeden i sześć ! Nazwę karabin jeszcze strawię, ale strzelaczka lepiej brzmi.
A teraz pójdziemy na strzelnicę postrzelać z wiatrówki !
Idą następni chętni do strzelania z brzdącem. Dzieciaki mają tu frajdę... O, chłopczyk jakiś młodszy niż zazwyczaj. Spróbujmy, czym skorupka za młodu... Będę mu trzymać pistolet, może nie dać rady, trochę to waży. O jaki chętny, wie gdzie jest spust, więc zrobię mu kurs dla zaawansowanych. Ależ niecierpliwy ! Powoli, chłopcze, spokojnie Tu masz nabój, będziemy ładować broń. Wiem, śrut jest malutki. Rodzice patrzą z niedowierzaniem, myślą że nie da rady ?! My im pokażemy Upadł ? Weźmiemy następny. O, patrz, tu wsuń w otworek.. Jest, super ! Widzicie, jaki zdolniacha z Waszego syna ? Sama nie byłam pewna czy mu się uda... Teraz patrz tut... Chora Cholercia, strzelił, dobrze że pilnuję kierunku lufy, mogłam oberwać... Zasady bezpieczeństwa mam na szczęście wpojone, instynktowne. To jeszcze raz, załadował śrut jak zawodowy snajper, widzicie ? Powoli, chłopaku, tu musisz patrzeć, muszka szczerbinka... Nie, za dużo emocji na pierwszy raz. Bach, przynajmniej w stronę tarczy Dzięki, przyjdźcie jeszcze kiedyś, chłopak może mieć dryg do tego
Ach te moje chłopaki, bawią się doskonale, nie wiem tylko który lepiej Co jeszcze tu sobie ciekawego znajdą ? Może im lepiej coś sama znajdę, bo znając mojego Micha zaraz włożą obaj maski gazowe i zaczną uruchamiać wyrzutnie rakietowe, albo chociaż wlezą do starej cysterny O, jakiś karabin, chyba stanowisko strzelca, snajpera ? Wszystko jedno, jest jakaś płachta na ziemi, nie będą tarzać się po mokrej trawie. Posłuchali, kładą się z radością przy karabinie, żeby to się nie pokłócili, który pierwszy się bawi Widzę, mężyk przyjął podpatrzoną na filmach pozycję strzelecką, synek leży obok na boku i szuka spustu. Dobrali się doskonale. Misiek znowu odgrywa znawcę i próbuje namówić Jacha, żeby zajął poprawną pozycję. Nadgorliwiec, przecież nasze maleństwo mogłoby się samo pobawić po swojemu, a tak ledwo dosięga tego przełącznika... Już dobrze, bawią się razem, chyba nawet celują w jednym kierunku. Ech, faceci, co oni w tym widzą fajnego ? Aż się boję pomyśleć, co wykombinują za kilka lat...
I tym sposobem chyba wszyscy świetnie się bawiliśmy. Następnym razem naszą kobietę wdrożymy w rolę sanitariuszki Zapuści włosy, zaplecze warkocz i całkiem jak Marusia będzie !


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz