Przeprowadzka do własnego pokoiku odbyła się raczej bezboleśnie. Ot, czasem przed zaśnięciem spacerujemy w kółko między łóżkiem w sypialni rodziców a łóżeczkiem nie mogąc się zdecydować, gdzie jest fajniej. Ostatecznie prawie zawsze, najpóźniej tuż przed zaśnięciem, układa się człowieczek pod własną kołderką. Wskazane, żebym leżał obok, na podłodze. Twardo jak diabli, ale dla dziecka dużo można poświęcić. W ramach racjonalizacji i wygodnictwa jako warstwę dzielącą mnie od desek używam dlugiej poduchy. Korzyści oczywiste: nie stukam miednicą o podłogę, co budziło malucha. Nie ma odłupań na drewnie i siniaków na mnie.
Pewnego wieczoru przełamał rutynę. Postanowił zasnąć przy mnie na podłodze. Ok, mi nie przeszkadza. Idąc moim śladem , pod tyłek podłożył sobie kilka pluszaków, żeby było miękko, przykrył nas obu kołderką, i ... zasnął. Szok. Trzeba będzie te prawie 20 kg wrzucić do łóżeczka. Chwilę mu dałem na wejście w głęboką fazę snu, żeby przypadkiem nie ocknął się w trakcie przemieszczania. Spokojnie w pierwszej fazie operacji usunąłem misie spod pupy, śpi nadal. Kołderka ułożona czeka na swoim miejscu, śpi. Przystępuje do fazy zasadniczej. Powoli, spokojnie, pod pachy... A ten siada ! Ups, znowu się nie udało. Ale... Zerkam.... Oczy zamknięte. Ręce do przodu, w pozycji zombie, czegos szukają. Zbudzić ? Dzwonić po egzorcystę ? Obserwuję gotów do reakcji , skoku, obrony... Namacał łóżeczko, otwór wejściowy. Oczy szeroko zamknięte Jak sklejone. Lunatyk jeden ! Zaraz się w coś wyrżnie... Rusza przed siebie, podnosi zadek, po omacku, ruchem jakby wyćwiczonym, glowa sunie do przodu, między rękami. Istny zombie, patrzę oniemiały nie mogąc drgnąć. Tułów , nogi, zatrzyma się przed ścianą ? Szybka myśl - powinien spać w hełmie i ochraniaczach. Wyczuł granicę , może ma echolokacje jak nietoperz ? Mam syna wilkołaka ?! Bach na bok, śpi nadal, oka nie uchylił.
Chyba te zdolności odziedziczył po najwspanialszej z żon, która czasem wieczorem podobną metodykę stosuje dokonując migracji z kanapy do łóżka
"Lunatycy otaczają mnie..."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz