wtorek, 11 czerwca 2013

BTR

Stoimy w kolejce do przejażdżki BTRem. Takiej okazji nie przepuścimy ! Młody o dziwo odkrył w sobie nieeksploatowane wcześniej pokłady cierpliwości. Sam go podpuszczałem, że to super przygoda, nawet jeżeli przejedziemy tylko 300 metrów. Już obejrzeliśmy pojazd z bliska, zapał wzrósł, wie gdzie są okienka strzelnicze, i że pojazd potrafi przejechać przez tą ogromną kałużę pełną błota. Na razie dzielnie czeka. Zapobiegawczo zabijam nudę, obok stoi T-34, więc temat jest. Wrośnięty w naszą tradycje jak UAZ, film o Koniku Garbusku, gierka w jajeczka i telewizor Rubin 
- Jasiu, pamiętasz, jak tata czasem próbuje obejrzeć film o czołgu i piesku ?
- Nie...
- A pamiętasz, jak byłeś malutki wchodziłeś pod wózek i tata mówił ze jesteś w czołgu ?
- Nie...
- Trudno, to jest właśnie taki sam czołg jak na filmie...
- Będziemy mogli obejrzeć ten film razem ?
Jednak jest szansa na wyłączenie "2 i 7", czyli MiniMini+ !!! Spróbujemy.

Stoję, młody bawi się samolocikiem, który przeprowadza misję rozpoznania wśród czołgowych gąsienic, a ja łowię rozmowę obok. Pańcia w pantofelkach, obcasik zapada się w błoto, synuś lat około 10, czyściutki wystrojony. Przybyli z innej galaktyki ?
- Synku, chcesz wejść do czołgu ?
- A co w nim można robić ?
Chwila namysłu...
- Ale w nim mogę się pobrudzić...
Już wiem, skąd się biorą wymuskani metroseksualni  Jezu, jak mi Jasiek za kilka lat poleci takimi tekstami to osobiście wytarzam go w błocie... Na szczęście mam wrażenie, ze raczej będę z nim walczył, żeby na imieniny u cioci włożył inne spodnie niż te, w których tydzień wcześniej tropił zaskrońce w nadbużańskich bagnach 

Doczekaliśmy. Wsiadamy. Raczej wpychamy się, bo atmosfera przypomina stołeczne metro w godzinach szczytu. Umieszczam go przy burcie, od razu wchodzi w komitywę z innymi kandydatami na rekrutów. Ja próbuje utrzymać równowagę, bo trzymać się mogę tylko faceta obok. Dochodzą mnie strzępki wymiany wrażeń. "Patrzcie, czołg", "Ale armata", i Jasiek: "A tu przyczepa z cysterną !". Przyczepa jak przyczepa, żaden cud techniki, niezbyt medialna... Też chciał błysnąć przed nowymi kolegami ? A może podświadomie czuje , że w wojsku najważniejsze jest zaopatrzenie 

Będą z niego ludzie. Trzeba tylko seans pancernych zorganizować 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz