Dostaliśmy polecenia, wracając do domu mieliśmy przymierzyć konkretnie wybrane buty, w określonym sklepie, i jak będą dobre - kupić. Trafiliśmy do sklepu, przymierzyliśmy, kupiliśmy nawet te co trzeba. Oczywiście, potomek po meczu postanowił w nich iść do domu. Ok, cieszy się, przy okazji będziemy mieli z głowy testy praktyczne. Wynik pozytywny, wygodne chyba, nie śliskie, nawet na górkę się wspięliśmy. Testy muszą być wszechstronne !
Wysiadamy z windy, i... Pierworodny stwierdził, że nowe buty musi wnieść do domku w pudełku. Oczywiście, negocjacje wykluczył z góry. Rozsiadł się w korytarzu, zdjął lekko już zakurzone, ślicznie równiutko ułożył w pudełku. Na nogach wylądowały stare. Nowe dumnie niósł w pudełku.
Tylko przechodząca sąsiadka dziwnie spoglądała. Może wątpi w moje zdolności pedagogiczne ?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz