środa, 17 października 2012

Mam nadzieję kiedyś zrozumieć syna. Może mi kiedyś wyjaśni znaczenie pewnych słów.
Spacerował kiedyś po mieszkaniu, zaglądając w różne zakamarki, wyraźnie szukając czegoś, pokrzykując "Lutolut ! dzie jeteś ?!". On dawno zapomniał, my nadal nie wiemy, kim była ta postać, stwór.
Mitomita rozszyfrowalismy przypadkiem. W parku. Krzyczał radośnie "Mitomit" wodząc oczami za motylem. Przecież to było oczywiste.
Misiomiś okazał się banalnym Mercedesem. Swoją drogą, człowieczek ma aspiracje...

Uwielbia budki telefoniczne. W XXI wieku są dość rzadko spotykane. Dla człowieka z XXI wieku to rarytas. Telefon z kablem ! Żywa skamielina...
Wpada więc człowieczek do budki z impetem. Koniecznie zdejmuje czapkę i rękawiczki. I mówi, że musi zamówić MUSZKATĘ. Chwyta słuchawkę, mówi z przejęciem, skupiony "Dzień dobry, poproszę MUSZKATĘ". I wychodzi, możemy wędrować dalej.

Różnie go podchodzimy. Chłopak trzyma język za zębami. Kurcze, o konspiracji mu jeszcze nie wspominałem...

Budkę telefoniczną mamy po drodze z przedszkola...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz