Nie było mnie kilka dni. Logistykę dnia powszedniego uratowała Babcia M. :) Przyjechała, ogarnęła Juniora. Inaczej byłoby ciężko.
Jasiek ostatnio gra na podwórku w piłkę. Czasem ze mną. Czasem z Filipem, czyli najlepszym kumplem z przedszkola i podwórka. Czasem gramy we trzech.
Gry zespołowe jeszcze nie są domeną chłopców, nie do końca łapią zasady i cel gry. Dużą część czasu spędzają na wzajemnym obrażaniu się, który ma kopać albo bronić. I czemu jeden drugiemu odbiera piłkę.
- Czemu nie grasz ?
- Bo Filip mnie okiwał...
- Bo Jaś obronił gola !
Oczywiście Jasiek musiał wyjść z Babcią na podwórko. Oczywiście z piłką. Oczywiście musiał nauczyć Babcię grać w piłkę.
Tylko z Babcią grał trochę krócej niż ze mną. Z Babcią w ogóle był na podwórku trochę krócej niż ze mną. Chwilę Jaś pograł z Babcią. Chwilę z Filipem. I zebrali się do domu.
Potem Tata Filipa mi opowiadał, że rozżalony Filip usiadł na trawie i gorzko podsumował
- Jaś za szybko poszedł. Nawet nie zdążyliśmy się poobrażać na siebie...
Zapiski z codzienności. Może główny bohater za kilkadziesiąt lat to przeczyta i się rozczuli. Może pokaże moim wnukom ?
poniedziałek, 22 września 2014
Na podwórku z Babcią
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz