piątek, 24 stycznia 2014

Makieta - pastwisko - rzeka

Jak przewidywałem - poniosło mnie...

Projekt pastwisko z krówkami W głowie ścierają się cały czas dwie koncepcje
- w ramach edukacji geograficznej holenderska łąka nad kanałem
- w ramach edukacji krajoznawczej polska łąka nad rzeczką.
Już wiem, że z obu pomysłów zaczerpnę jakieś elementy :) Cóż, życie to sztuka kompromisów.

Zrobienia ziemi pod wysokie trawy nie mogłem sobie odmówić. Łatwa robota,którą w dodatku mogę z Młodym wspólnie zrobić. Bo widzę, że zaczynam go odsuwać od pomagania. Chyba zbyt ambitne założenia konstrukcyjne przyjąłem...

Ciek wodny. Brzeg w koncepcji kraju tulipanów. A potem trochę improwizowałem, nigdy nie robiłem wody. Szczerze, to nie jestem z niej całkiem zadowolony. Bo:
- nie doszlifowałem dna dość dokładnie, w związku z czym po polakierowaniu powierzchni mam zmarszczki od wiatru zamiast gładkiej tafli,
- zza duzo barwnika dodałem do szpachlówki i dno jest ciemniejsze niż chciałem,
- dno domalowywałem czystym pigmentem - trochę za ciemny ten niebieski i dodatkowe zmarszczki tafli wodnej,
- zrozumiałem frustrację kobiet malujących paznokcie - kilka razy lakier do paznokci zostawił lekkie wybrzuszenie - następnym razem wezmę podłogowy.
Za to żona była zadowolona, że zostało mi trochę lakieru do włosów i dostała go w prezencie :)
Jakby to miała być podstawka pod czołg, pewnie byłbym wściekły, zdarł całą rzekę i robił od nowa. Ale wśród ochów i achów Najwspanialszej tutaj odpuściłem poprawki, na zabawkę może być.

Teraz chodzę i chuliganię łamiąc gałęzie w poszukiwaniu materiału na kawałek ogrodzenia. W innych warunkach pogodowych pojechałbym do kumpla na działkę i zanurzył na godzinę w stercie chrustu. Pewnie od razu znalazłbym szkielet drzewka. A tu zawiało, zasypało i Najbardziej Wyrozumiała chyba nie zgodzi się na kupno Jeepa na taką wyprawę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz