środa, 25 grudnia 2013

W drodze na święta

Wyjeżdżamy na święta do Jasiowych Babć i Dziadków, Cioć i Wujków, do Rodziny. Jak co roku pół Polski do przejechania, na szczęście na tej trasie drogi coraz lepsze. Czyli spalanie w górę, czas przejazdu w dół :)
Jak co wyjazd spodziewamy się hasła "Mój brzuszek jest głodny i burczy z głodu - o, posłuchajcie: bur bur". Tym razem nie doceniliśmy syna, hasło "buła" padło już w windzie :)
Na pierwszych światłach za to usłyszałem zmartwiony głos, wątpiący w mój instynkt "Tata, czy jak zawsze się zgubimy ?". Pominąłem milczeniem...
A chwilę potem zaczął się ponad trzygodzinny koncert.  Dawałem radę, dopóki to były kolędy. Dawałem radę, gdy na melodię Gorzkich Żali improwizował pieśń o zagubionej kotwie i uroczystości łączenia torów kolejowych na Dzikim Zachodzie. Wymiękłem, gdy do improwizacji melodii z dźwiękami typu "na nana na nanana" dołączyła wichura rzucająca autkiem po pasie i wymagająca skupienia...

Udało nam się dojechać cało. I zdrowo.
Czy gdzieś można dostać kneble do dzieci ?
Czy guma do żucia działa jak smoczek ?
Kiedy dziecko zbiera po sobie z podłogi rozsypane ciasteczka ?
Kiedy dziecko wysiadając zabierze ze sobą samo wszystkie zabawki i gadżety ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz