Najwspanialsza marzy o ładnej choince. I ma z tym pewien problem... W miarę jednolitej barwnie, w miarę współcześnie przystrojonej, eleganckiej. I ma z tym pewien problem...
Na razie zwyciężyła odnośnie wysokości drzewka. Odpuściłem choinkę do sufitu. Chwilowo ;)
A poza tym... Bo te bombki stare i niemodne. Bo takich się już nie wiesza. Bo każda z innej bajki. Bo nic do siebie nie pasuje. Bo... A ja z uporem maniaka wieszam własnej produkcji pawie oczka, trzydziestoletnią myszkę, czterdziestoletnie muchomorki, pięćdziesięcioletnie szyszki, dwudziestoletnie apeli sopelki... W tym roku mój nieodrodny syn dołączył do pasji tworzenia chaosu estetycznego.
Więc najpierw ja rozwiesiłem wszystkie wielobarwne antyki, równomiernie w miarę. Potem do dzieła przystąpił Jaś. Mieliśmy krótką rzeczową rozmowę, że lepiej żeby nie dotykał najstarszych, najbardziej kruchych ozdób. Wybrał sobie trzy gałązki z przodu i obwiesił gęsto niebieskimi i różowymi kulkami. Nawet dla mnie była to zbytnia koncentracja barw - ale nic nie powiedziałem, uczy się, to Jego ważny wkład w tradycję :)
Tylko ze wzroku naszej kobiety zrozumiałem, że metodą kompromisu za rok musimy mieć dwie choinki - estetyczną dla Niej i drugą na której dwa chłopy się zrealizują artystycznie :)
Zapiski z codzienności. Może główny bohater za kilkadziesiąt lat to przeczyta i się rozczuli. Może pokaże moim wnukom ?
czwartek, 26 grudnia 2013
Choinka
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz