Tyle gadania o równouprawnieniu, walki feministek, gender studies, a tu co, na polu wychowania młodzieży ?
Oglądamy sobie taki Dinopociąg. Dinozaury robią sobie wycieczkę do jury czy kredy oglądać gejzery. Ichniejszy aquapark. I oglądamy sobie scenkę, w której rodzina decyduje, że dzieci z tatą pterodonem idą na wycieczkę, a mamy będą zażywać kąpieli termalnych w jeziorku. Takie prehistoryczna spa.
Myślę sobie: nic, tylko tradycyjny podział ról, programowanie od maleńkości zachowań, kodowanie w podświadomości. Kobieta ma piękną być i pachnieć, amerykańska hodowla miss triasu. A facet robi ciekawe rzeczy, dba o rozwój intelektualny, pokazuje świat, taki król puszczy przedpotopowej z ogromną wiedzą. Tradycyjny rozdział rozumu i ciała, mądrości i piękna.
A czy, u diaska, samica pterodona, nie może interesować się światem, oglądać jego ciekawostek, poznawać, pokazać młodym czegoś ciekawego ?
Czy pterodon samiec nie może chcieć chwili poleżeć będąc masowanym naturalną podziemnego strumienia ?
Czy wreszcie nie mogli pójść całą rodziną na wycieczkę, a potem wspólnie pochlapać się wesoło w bajorku ?
Dlaczego mama pterodon ma się interesować tylko byciem piękną bez aspiracji poznawczych, a tylko tata pterodon jest przeznaczony do bycia nadaktywnym idolem pokazującym świat i wciągającym dzieciaki w najfajniejsze zabawy ?
A tak mamy utrwalanie ról społecznych niczym nieuzasadnionych, i stereotypów. Wycieczka była po to, żeby wspólnie coś przeżyć. Co innego, jakby któryś z dorosłych pterodonów wyszedł zająć się sobą, doładować akumulatory.
Poza tym bajka całkiem do rzeczy. Ale w Misiu Uszatku, Pszczółce Mai czy Reksiu takich kwiatków nie było.
Tak, Panie, dawniej takich rzeczy nie było ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz