Zachodzę po pracy do przedszkolnego ogródka po zwrot najmłodszego członka podstawowej komórki społecznej. Stoi z Majeczką przy huśtawce i gawędzą. Ok, pewnie się żegnają. Podchodzę, młody dzierży w łapach nieznanego mi pluszowego sierściucha. Ogarniam bardziej uważnym spojrzeniem scenkę rodzajową, Majeczka trzyma jasiowego kototygrysa. Węszę jakiś spisek ... Głosik młodego rozwiewa wszelkie wątpliwości.
- A Majeczka pożyczyła mi do jutra swojego koteczka !
- A Twój kotek ?
- Nie będzie tęsknił, Majeczka się nim zaopiekuje
Ok. Jednak przed nami najtrudniejsza część rozmowy... Znam Jaśka zdolności do wmawiania ludziom różnych rzeczy i manipulacji w celu osiągnięcia założonego celu.
- Majeczko, naprawdę chcesz pożyczyć Jasiowi swojego kotka ?
Nieśmiały uśmiech i skinięcie głowy. Nieśmiałe trochę dziewczę, wolę się upewnić.
- Nie będziesz za nim tęsknić ? Spotkacie się dopiero po weekendzie ?
- Ale będę miała Jasia kotka - śmielej.
Chyba będzie ok. Może jakieś pierwsze uczucie kwitnie ?;)
Jednak na tzw. wszelki wypadek zostawiłem przedszkolance numer telefonu, żeby przekazała Majeczki rodzicom. Napad wieczornej tęsknoty może nas zmusić do spotkania
Telefon odezwał się, zanim doszliśmy do domu. Tak szybko ?! Jasiek jest lepszym manipulatorem niż myślałem ?
Tylko, jakos tak, zostawiłem numer do żony . Do siebie nie dzwonię, nie miałem jak zapamiętać Małżonka była niewtajemniczona, odebrała telefon od obcego numeru, obcej kobiety, która mówiła o jakichś zamienionych kotach, o co w ogóle chodzi ?! Inteligencja pozwoliła Jej odnaleźć się w nietypowej sytuacji, ogarnąć temat Niegłupia bestyja
Koniec końców okazało się, że to nie tęsknota za Miauczusiem, tylko informacja, że nasz tygrysokot wróci kilka dni później niż maluchy zapanowały. I troska, czy Jasiek tyle wytrzyma. Luzik, jemu to na rękę. Gorzej z nami, bo okazało się, że Miauczuś ma wbudowany sygnał dźwiękowy i miauczy jak opętany po przytuleniu. A co gorsza, Jaśka ta funkcja zachwyciła...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz