wtorek, 27 listopada 2012

Wóz strażacki

Ot, jak się można było spodziewać, marzenie dzieciaka wygrało z moimi planami wychowawczymi, koncepcją kształtowania jego widzi świata. Niech się cieszy  Co ma grat leżeć na półce, eksperyment z wprowadzeniem innej zabawki przeprowadzę z innej okazji, w codzienności. A na razie przyjechał wypasiony wóz strażacki !

Przyjechałem, spał już, i dobrze, inaczej pewnie zasnąłby... Kiedyś, pod stołem, na podłodze, w połowie zdania i zabawy  Rano... "Tata ! Musisz iść ze mną na bajkę, wstawaj". Tup tup, człap człap... To drugie to ja  "O, wóz strażacki !!!!!!!". Próba otworzenia pudełka samemu, bez powodzenia, bez pomocy ojcowej w postaci jednego z cudownych podręcznych nożyków nie powiodła się  Może zbieractwem nożyków kiedyś go zarażę ? Za kilka ładnych lat dostanie My first Victorinox, Opinel, ... W wieku, gdy nóż o ostrości żyletki przestanie grozić natychmiastową koniecznością przypomnienia sobie zasad zakładania opatrunku uciskowego  To się chyba tak nazywa ?
Na szczęście umie opanować niecierpliwość i nie drze pudelek ślicznych, kolorowych. W moim dzieciństwie takie pudełka były wartością, zabawką dane w sobie. Zresztą, przydadzą się choćby po to, żeby nie pomieszać klocków, utrzymać zestaw w całości.

No to składamy ! Późne spełnienie marzeń z dzieciństwa, duże Duplo ! Gdzie instrukcja ? Brak, trzeba się oprzeć na obrazku z pudełka. Co za szczęście, że Młody nie podarł ze szczęścia. Tylko te obrazki... Trzeba się dobrze przyjrzeć, jak to ma wyglądać, gdzie te 5 klocków wetknąć  Zachciało mi się analizować, a ten już... Rozrywa woreczek z klockami, składa, próbuje, kombinuje, co tam instrukcja, szybko, dam radę ! Krótka bitwa o priorytety, kto i jak składa, chaos, panika, tempo, on przyczepia, ja odczepiam, on wyrywa, ja mu pokazuje, on krzyczy, ja szukam, ludzik leci pod sufit, sikawka pod kanapę, chwytamy za toporek, syrena strażacka wyje, sodoma i gomora... Uff, mniej więcej wspólnymi siłami udało nam się odtworzyć pojazd z okładki. I zaczęło się poznawanie możliwości, wymyślanie zabaw.

Ale najpierw trzeba było wszystko obadać. Jeździ. Przyczepia się odczepia na ostrych wirażach. Trzeba się było nauczyć trafiać w zaczep. Jak włożyć toporek do szafki, żeby nie wypadał ? Czy zmieszczą się dwa ? Weszły ! Młody nie mógł wyjść z podziwu nad moimi umiejętnościami  He he 
Rany, drabina się wysuwa ! Juhu, to jazda ! Tata, złamała się, napraw. Kurczę, takie porządne i już młody sobie poradził ? Zuch czy psuj ? Eeee, tylko się wysunęła i odczepila od podwozia, luzik, bez reklamacji. Nauczy się delikatnie wysuwać. I składać z powrotem. Przeszliśmy do etapu strażaka wchodzącego po drabinie, szczebel po szczeblu. Ale bajer, może złapać ręką poręczy i nie spada Chyba za te niuanse uwielbiam te klocki. Tylko naczepa się odczepia za często przy.dynamicznej akcji gaśniczej. Szybka decyzja, przebudujemy wóz, naczepa wydłuża pomoc drogową, wóz przerabiamy na jednoczłonowy, jest lepiej, mknie do pożaru, wyskakuje strażak z sikawka, drugi toporkiem przewraca plastikowe płomienie, pożar ugaszony ! Będzie premia, Janek został strażakiem. 

Pamiętam z dzieciństwa, z przedszkola, wierszyk o tym, jak Wojtek został strażakiem. Widać, niewiele się zmieniło przez te trzydzieści parę lat 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz