środa, 28 listopada 2012

Strażacy przy stole

Przyszli goście, zostali bez pardonu wciągnięci do zabawy wozem strażackim. Jaś biegał z mikrosikawką wokół stołu, każąc cioci i wujkowi odkręcać kran z wodą. Czyli poruszać palcami przy wozie strażackim. Robił psit psik na ścianę, po czym kazał zakręcać kran. Wracał do remizy. I z powrotem na akcje. Próba przekonania go, że strażacy w remizie śpią czekając na alarm skończyła się... Jak zwykle, przechytrzyl nas... Przymknął oczy, "chraap, chrap" i daje do zrozumienia miną, że czeka ma włączenie syreny alarmowej. Po chwili wszyscy byliśmy strażakami drzemiącymi w remizie czekającymi na alarm. I na jej dźwięk wszyscy, całą drużyną, załogą wozu, podrywalismy się do wspólnej akcji. Nie pogadaliśmy, ale... kiedy ostatnio bawiliśmy się w strażaków w tym składzie ? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz