poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Żelazowa Wola

Cieplutko, milutko, słonecznie, sobota, czas za miasto :)
Jasiek podsunął nam pomysł - Chopin - więc Żelazowa Wola, względnie blisko. Jedziemy.
Oczywiście po drodze
- Jestem głodny !
- Daleko jeszcze ?
- Nudzi mi się...
- A co my tam w ogóle będziemy robić ? Nie lepiej byłoby pograć na komputerze ?

Dotarliśmy.  Muzeum nieczynne. To znaczy trwa budowa nowej ekspozycji. Podobno dość nowoczesnej i fajnej, w kierunku obcowania z dźwiękiem i nastrojem miejsca, oszczędnej w eksponaty tradycyjne. Trzeba będzie w maju pojechac.
Za to sklepik z pamiątkami otwarty. Wyszliśmy z giętkim ołówkiem, temperówką w kształcie fortepianu i dwoma magnesami. Za to jakimś cudem bez pluszowego misia. Sukces. No, połowiczny chociaż :)
Park też był otwarty. I to za darmo. Więc, naprzód.
Z głośników rozmieszczonych w parku dobiegają dźwięki mazurków. Ogród ślicznie wypielęgnowany, sielanka. Przerwana głośnym okrzykiem
- Tata, zagrajmy wreszcie w piłkę ! Po co ją wzięliśmy ?!
Nie bardzo było gdzie, ale trochę pokopaliśmy wzdłuż alejki.
Szybko dotarliśmy nad wijącą się przed park Utratę.
- Tata, wodospad !
No, takie małe coś na kształt... Bliższe małemu uskokowi dna.
Weszliśmy na mostek. Swoją droga uroczy. Nauczyłem go klasycznej gry Puchatka w Misie - Patysie. Czyli który szybciej przepłynie pod mostem.
I odkryliśmy oczko wodne. Stawik ogrodowy. A w nim... Prawdziwe żaby !!! Żywe !!!
Tzn najpierw zobaczył ryby. Też żywe. Oczywiście chciał podejść jak najbliżej. Ja cały w nerwach. Przecież dzieć zaraz wpadnie, utopi się, przeliczyli, pobrudzi, panika. Tym bardzej, że równocześnie pilnowałem piłki... A ja wypatrzylem żaby. To zeszliśmy ku uciesze latorośli.
- Tata, tam też jest ! A ta nurkuje ! A ta wspina się do nas po gałązce, pomogę jej !
Pomoc  patykiem skończyła się upadkiem żaby do wody.
A wszystko to przy sączących się leniwie z głośników dźwiękach etiud barkaroli i mazurków...

Teraz, gdy kto pyta, co robiliśmy w weekend, zgodnie odpowiadamy
- Byliśmy na wycieczce w Zelazowej Woli :)
- Super ! I co tam zobaczyliście ?
- Jak to co ?! Żaby !!!

I tylko Najwspanialsza wspomina czasem, że  mogłem Jej w parku Chopina zrobić zdjęcie, a nie tylko żabom...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz