czwartek, 17 lipca 2014

Wieczór bez dziecka

Więc po wywiezieniu Jasiulka do Babci usiedliśmy wieczorem na kanapie. Otworzyłem jakieś piwo, Najpiękniejszej nalałem drinka. Co tu robić, jak się zachować ? Ostatni raz w takiej sytuacji byliśmy jakieś 5 lat temu... Przerwałem ciszę niespokojnym głosem
- Zobaczę, czy Jaś się nie odkrył...
Odruch Pawłowa, reakcja automatyczna... W sumie nie jest łatwo przestawić się na nową sytuację. Zwłaszcza, gdy człowiek w kilka dni próbuje nadrobic wszystkie zaległości "bo przecież mamy czas". Zwłaszcza zaległości w sprzątaniu i remontach. I wyjściach z domu.

Wieczorem, w łóżku, czegoś nam brakowało. Coś było nie tak. Po chwili zdaliśmy sobie sprawę, że próbujemy usłyszeć spokojne pochrapywanie z drugiego pokoju...
Trochę jak tykanie starego  zegara. Które niby przeszkadza, ale gdy zegar się zepsuje nie można zasnąć, brakuje tego rytmicznego tik-tak :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz