Święta u szwagrostwa na wsi. Wreszcie udało się zebrać całą rodzinę w jednym miejscu.
Najwspanialsza ostatnimi czasy w ramach prezentów z różnych okazji funduje mi męskie przyjemności. Raz paintball, innym razem gokarty, ostatnio kurs kiperski degustacji i oceny piwa.
Wchodzę do pokoju po chwili przerwy w świątecznym obżarstwie i słyszę od Ukochanej - ubieraj się z dziećmi, załatwiłam wam voucher na offroad :)
Szwagier jest leśnikiem i po swoim zakładzie pracy nie przemieszcza się pojazdem z białą tapicerką z cielęcej skórki i 5-cio centymetrowym prześwitem. Wszystko jasne, przed nami wycieczka do lasu !
Więc pakujemy trójkę na tylnym siedzeniu. Jaś najmłodszy, Amelka już w szkole, Nisia - gimnazjalistka prawie mojego wzrostu :) Ja dumnie ląduje za kierownicą, siedzę jak na japońskim krześle zamiast w ulubionym szwedzkim fotelu, dobra, jedziemy w ciemny las. Legalnie, w końcu leśniczy jedzie z nami, to nas z lasu nie wygoni :) Pilot każe skręcać w dróżkę między drzewami - tu jest w ogóle jakakolwiek ścieżka ??? Liście wokół i tyle, jadę mniej więcej między drzewami. Na tylnym siedzeniu włączyły się Młodemu wspomnienia z zakopania kumplowego pojazdu w błocie i zaczyna męczyć, czy na pewno nie będziemy jeździć po wodzie. Autorytet wuja leśnika zadziałał, bo wystarczyło jedno zapewnienie. Cóż, do mnie chyba nie ma aż tyle zaufania. Albo lepiej mnie zna ;)
I nagle zaskoczyliśmy nieletnich - po kolei do mnie na kolana i niech prowadzą prawdziwą terenówkę przez leśne ostępy. Ależ frajda, krzyki śmiechy i piski. Nawet udało nam się ominąć wszystkie drzewa stojące w lesie ominąć. Krzewy już chyba nie ;) Najstarsza sobie odpuściła kręcenie na wujowych kolanach z racji braku szyberdachu, przez który wystawiłaby głowę jak żyrafa. Właściwie to dziewucha jest kilka cm niższa ode mnie, więc chyba mądrze zrobiła :)
Oczywiście gdy "kierowała" Amelka Jasiek siedział z trzymanie smutną miną, całym sobą obrazując zwrot "kupka nieszcześcia" . Talent teatralny to on ma ;)
Koniec końców Młody oświadczył, że już nie chce być strażakiem tylko leśnikiem. I chce mieć takie fajne bojówki jak wujek. O dziwo, swoje plany zawodowe potwierdził kilka dni później, więc chyba mamy szansę rozszczelnić zaklęty krąg pracowników św. Floriana :)
Zapiski z codzienności. Może główny bohater za kilkadziesiąt lat to przeczyta i się rozczuli. Może pokaże moim wnukom ?
sobota, 4 stycznia 2014
Przejażdżka po lesie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz