niedziela, 29 grudnia 2013

Gdzie jest Misiunia ?

Święta. Mamy dużą rodzinę, zawsze przy takiej okazji w domu pełno dziecięcego gwaru. Dzieciaki skaczą, biegają, krzyczą, bawią się, szaleją. Raz pojawi się jakiś nowy guz, innym razem stary obraz spadnie ze ściany i złamie się rama, norma przy spotkaniach dawno nie widzianego stada kuzynów i kuzynek.
Tym razem junior pojawił się z miną zwiastującą problem.
- Co się stało ?
- Misiunia zniknęła.
Misiunia czyli pluszowa Baśka Murmańska. Od wyprawy do twierdzy modlińskiej najukochańsza przytulanka. Wieczorem przy zasypianiu niewyraźna mina zmieni się w spory problem. Krótkie śledztwo wśród dzieciaków - jednak żadne mu nie schowało Misiuni dla żartu. Więc wyruszam z ekspedycją ratunkową. Latarka w dłoń, sprawdzamy pod kanapą, za meblami, w lodówce... Ani śladu, a gdzieś być musi.
Półgodzinne poszukiwania nie dały żadnego rezultatu... Mina Młodego jeszcze mniej wyraźna. Moja wizja wieczoru też. Zdesperowany sprawdza, czy przypadkiem któraś ciocia nie siedzi na Misiuni i jej nie wysiaduje w nadziei, że coś się z maleństwa wykluje. Fałszywy trop. Z rozpędu każe też podnieść się wujkom...
Wiemy, że gdzieś musi być !
Wtem Babcia zaczyna się wiercić...
- Coś chyba mam na fotelu pod sobą...
Jest !!! Misiunia !!! Schowała się w najbezpieczniejszym zakątku domu i zdrzemnęła się, zmęczona hałasem :)
Młody szczęśliwy, wizja szybkiego uśpienia dziecka powróciła, spokojny świąteczny nastrój powrócił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz