Uparł się, więc w drodze do domu kupiliśmy pączka. Nie wiedzieć czemu postanowił zjeść go w domu. Ok, dorosły pewnych rzeczy nie zrozumie.
Doszliśmy, zabiera się do jedzenia. Podpowiadam mu, żeby wziął talerzyk. Wziął. Pojawił się jednak problem.
- Tato, a po paczki będę miał klejące rączki..
Doskonale go rozumiem. Też nie lubię, jak jedzenie mnie brudzi. W miarę możliwości staram się jeść udka czy pizzę rękami. Nie jest to obsesja na poziomie Monka, ale... Co innego w plenerze, gdy to ja brudzę jedzenie ;) Mimo wszystko bagatelizuję
- To umyjesz ręce i już :)
Szykuje sobie w kuchni tego pączka. Nie zaglądam, nie wtrącam się. Jest samodzielny. Wchodzi do pokoju z pączkiem na talerzyku. Ok. poradził sobie. Tylko... Na dłoniach ma założone jednorazowe gumowe rękawiczki. Takie do sprzątania lub apteczki. Cóż... W sumie zaradny i pomysłowy chłopak, to plus.
Zjadł, wyrzucił rękawiczki, cel osiągnięty, problem weyliminowany :)
Zapiski z codzienności. Może główny bohater za kilkadziesiąt lat to przeczyta i się rozczuli. Może pokaże moim wnukom ?
poniedziałek, 9 czerwca 2014
Pączek
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz